reklama, polskie cmentarze
Kwiaty, prezenty, �yczenia, upominki

cmentarz

cmentarze

dokumenty

testament

ewidencja

kondolencje

kremacja

kwiaty

lapidarium

mogiła

nekrolog

nekropolia

opieka

nad

grobami

pochówek

polskie

porady

SAGRO

spis

zmarłych

sprzątanie

grobów

system

zarządzania

cmentarzami

szpital

usługi

pogrzebowe

wirtualna

świeczka

wirtualny

znicz

wybitni

Polacy

wyszukiwarka

grobów

zakład

pogrzebowy

zapal

zarządca

cmentarza

zasiłek

zgon

znani

Polacy


Strona główna  »  Dział wybitnych  »  Sabiniewicz Mariusz


Sabiniewicz Mariusz

Mariusz Sabiniewicz, Fot. Agencja Aktorska Absolwent, www.filmpolski.pl_

Urodzony(-a): 21 Styczeń 1963 ( w Poznaniu)

Zmarł(-a): 26 Kwiecień 2007 ( w Poznaniu)

Pochowany (-a): na cmentarzu Miłostowo w Poznaniu


Życiorys

Polski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy, który zyskał popularność rolą w serialu telewizyjnym M jak miłość.

Absolwent X Liceum Ogólnokształcącego im. Przemysła II w Poznaniu. W 1986 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWSFTviT w Łodzi. Aktor Teatru Nowego w Poznaniu. Występował w Teatrze Telewizji.

Miał żonę Ilonę oraz dwójkę dzieci: córkę Darię i syna Tomka. Zmarł na raka trzustki.

Uroczystości pogrzebowe Mariusza Sabiniewicza odbyły się dnia 2 maja 2007. W ostatniej drodze aktorowi towarzyszyli: żona, córka, syn, rodzina i przyjaciele. Na pogrzebie obecni byli m.in. Dominika Ostałowska, Wojciech Malajkat, Cezary Pazura, Małgorzata Kożuchowska, Zbigniew Zamachowski, Tadeusz Chudecki i Piotr Polk. Urnę z prochami aktora złożono na poznańskim cmentarzu na Miłostowie.



Filmografia

  • 1988 – Pogranicze w ogniu (serial)
  • 1996 – Deszczowy żołnierz
  • 1997 – Boża podszewka (serial)
  • 1999 – Na dobre i na złe (serial) jako "Michał Andrzejczak"
  • 2000-2007 – M jak miłość (serial) jako "Norbert Wojciechowski"
  • 2004 – Kryminalni (serial, odc. Pułapka) jako "negocjator Zbyszek"

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Sabiniewicz


Ciekawostki, anegdoty

Jedna z ostatnich rozmów z Mariuszem Sabiniewiczem przeprowadzony przez Edytę Wasielewską

W zawodzie aktora bardzo ważną rolę odrywa wygląd zewnętrzny. Czy trudno było pogodzić się ze zmianami fizycznymi, jakich pan doświadczył?

Nauczyłem się z tym jakoś radzić. Mój wygląd skazał mnie na półroczną nieobecność w teatrze, serialu. Byłem bardzo słaby fizycznie, co wykluczało jakąkolwiek moją aktywność. Jest to dość dziwne uczucie, kiedy patrzyłem na siebie w lustrze po chemioterapii. Jakbym widział kogoś zupełnie innego. Ale człowiek ma już taką naturę, że ze wszystkim jest w stanie jakoś sobie poradzić i do wszystkiego się przyzwyczaić. Jest to cena, jaką trzeba zapłacić, aby się nie poddać.

Bardzo różnie zachowujemy się, kiedy dopada nas choroba. Zaprzeczamy, próbujemy ją obłaskawić, ale i tak najczęściej walczymy z nią. Co pan zrobił?

Te trzy sposoby są mi bardzo bliskie, choć w dużym stopniu zależą od etapu choroby. Na początku wściekamy się na los, szukamy winy, tak naprawdę nie wiadomo w kim i gdzie. Jest to oczywiście bezsensowne, bo taki jest po prostu ludzki los. Choroba dotyka co roku tysiące ludzi w Polsce i ja byłem po prostu jednym z nich. To się przecież mogło zdarzyć każdemu. Szukanie winy jest niemądre. Lepiej nauczyć się radzić sobie w tych ciężkich chwilach, choć jesteśmy wtedy bardzo samotni. Nikt nie może nam pomóc. To pacjent musi znieść kroplówki, różne bolesne objawy towarzyszące chemioterapii. Pierwsze miesiące choroby są naprawdę bardzo dramatyczne. To też zależy od indywidualnego stopnia wrażliwości. Uważam się za człowieka wrażliwego, więc naprawdę było mi bardzo ciężko.

To był pana nawrót choroby. Czy łatwiej jest chorować drugi raz?

O wiele trudniej. Nawroty są gorsze pod każdym względem, zarówno psychicznym, jak i samej choroby, która nierzadko przybiera przebieg o wiele bardziej agresywny, trudniejszy do leczenia.

Czy choroba zmieniła pana?

Kiedy człowiek przez pół roku ma do czynienia z bólem, cierpieniem, ze śmiercią... do tego tak blisko, na wyciągnięcie ręki, to zaczyna zdawać sobie sprawę, że jedyną wartością, jaka jest mu potrzeba do życia jest zdrowie. Bo jak ono jest, to właściwie wiele rzeczy w życiu można zrobić. Gdy go nie ma, to właściwie nic nie jest już ważne. Ta hierarchia wartości sama się układa. Uświadomiłem sobie, że jednak to ja i moje zdrowie są najważniejsze. Dlatego w teatrze, na własne życzenie, gram zdecydowanie mniej. Przez dwadzieścia lat nie schodziłem ze sceny, więc taki dłuższy okres oddechu jest mi bardzo potrzebny.

Czy patrząc na siebie z perspektywy ostatnich lat zaczął pan inaczej traktować życie?

Nie mam w sobie już takiego pędu czy apetytu na życie który mi kiedyś towarzyszył. W tym miesiącu kończę 44 lata i jestem na takim etapie, że już o nic nie chcę się ścigać. Zrobiłem się łagodniejszy, bardziej wyrozumiały nie tylko dla innych, ale też dla samego siebie. Staram się żyć spokojnie, o wiele bardziej higienicznie. Nie mam większych planów zawodowych i jakoś nie jest mi z tego powodu specjalnie źle. Brałem nawet pod uwagę całkowite wycofanie się z zawodu, ale chyba jeszcze nie jestem na to gotowy. W głębi duszy czuję się aktorem i scena nadal mnie pociąga. Nie mogę powiedzieć, że marzę o jakichś wielkich zadaniach aktorskich, bo w moim przypadku byłoby to wręcz śmieszne. Swój zawód, a nawet samo życie zacząłem postrzegać z nieco ironicznym uśmiechem. To znaczy rozumiem tych, którzy pędzą, ale ja już tak nie umiem i nie chcę.

Krzysztof Kolberger w swoim felietonie „Olśnienie” na łamach „Zwierciadła” napisał: „Dziś staram się dawać innym i brać od innych, ile tylko potrafię. Cieszę się każdą chwilą życia”. Czy podpisałby się pan pod tą refleksją?

Jak najbardziej. Próbuję żyć codziennością. Cieszę się dniem dzisiejszym, i ewentualnie jutrzejszym. Tym, co mam i staram się to jakoś smakować, chyba bardziej świadomie niż kiedyś. W mojej sytuacji nie wiem, co mnie czeka jutro, pojutrze... Żyję w ciągłym strachu, ale staram się o tym nie myśleć.

19 stycznia obchodzi pan swoje imieniny, a 21 stycznia urodziny. Czego możemy panu życzyć?

Zdrowia. Może to banalne, ale wiem, co znaczy jego brak. Nie mam większych marzeń, bo byłoby to pewnym nadużyciem. Nadużyciem wobec losu...


Źródło:http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jeden_z_ostatnich_wywiadow_z_mariuszem_sabiniewiczem_26145-2--1-d.html


Galeria

Mariusz Sabiniewicz, Źródło http://www.filmpolski.pl_ Mariusz Sabiniewicz, Źródło http://www.filmpolski.pl Mariusz Sabiniewicz, Źródło http://www.filmpolski.pl