Strona główna » Dział wybitnych » Kofta Jonasz
Urodzony(-a): 28 Listopad 1942 ( w Mizoczu na Wołyniu)
Zmarł(-a): 19 Kwiecień 1988 ( w Warszawie)
Pochowany (-a): na Powązkach - Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.
Właściwie Janusz Kofta – polski poeta, dramaturg, satyryk i piosenkarz.
Początki jego działalności artystycznej związane są z klubem Hybrydy (kabaretem i teatrem Hybrydy). Współpracował potem z Teatrem Syrena, był współzałożycielem i wykonawcą w kabarecie "Pod Egidą". Współpracował między innymi ze Stefanem Friedmannem (cykle "Dialogi na cztery nogi" i "Fachowcy") oraz Janem Pietrzakiem ("Duety liryczno-prozaiczne"). Pisał dla "Szpilek", "Radaru", "Płomyka" i "itd". Od 1964 roku współpracował z Programem III Polskiego Radia. Był autorem tekstów (między innymi do piosenki "Wakacje z blondynką", "Radość o poranku", "Jej portret", "Pamiętajcie o ogrodach", "Taką cię wymyśliłem", "Popołudnie" czy "Szary poemat") i wykonawcą wielu popularnych przebojów. Publikował również wierszowane felietony w "Polityce".
Nagrodę (Grand Prix) jego imienia przyznaje jury Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej. 9 października 2009r z udziałem Jagi Kofty (żony) imieniem Jonasza Kofty nazwano Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki (SMAK) odbywające się od 1978 w Myśliborzu (Zachodniopomorskie) w których Jonasz Kofta był w jury oceniającej uczestników konkursu. Zmarł w wyniku powikłań po zakrztuszeniu się podczas posiłku. Wcześniej cierpiał na chorobę nowotworową, którą udało mu się wyleczyć.
Syn prof. Marii Kofty - germanistki. Brat Mirosława Kofty, profesora psychologii, szwagier Krystyny Kofty, pisarki i publicystki, ojciec pisarza Piotra Kofty.
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Jonasz_Kofta
Fot. Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie
A
A ból to przecież czwarty wymiar
Nieśmiertelników nieśmiertelność (...)
Wszystkich miłości niespełnionych
Niewładni zdrowi są podziwiać
A ból to przecież nieskończony
A ból to przecież czwarty wymiar
B
Błogi spokój wyrówna mi tętno
Gdy się życia nauczę na pamięć
Wiosny czułej bolesne piękno
Pożyczoną poezją zakłamię
I nic we mnie, i nic koło mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie.
Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy na poezję, co – być może – drzemie w nas.
Bo to był lęk i tylko lęk, i nic nie było oprócz lęku.
C
Chcę zrobić dla ciebie coś
Żebyś oniemiała wprost
Na razie przyniosłem bez
Biały jest
ładny jest
Weź!
Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile (...)
Czas dla kobiety
Nie jest kolegą
Tylko odźwiernym (...)
Czy świat jest łodzią dla szalonych
Rozbitków, co ratunkiem gardzą (...)
D
Dzielimy złą ciszę
Obcymi słowami (...)
G
Głupota tuczy się słowami (...).
Gwałt niech się gwałtem odciska – rzekła dupa do mrowiska.
I
I dokąd uciec w za ciasnym bucie, gdy twardy bruk,
Są gdzieś daleko przejrzyste rzeki i mamy XX wiek…
J
Jak dobrze wstać skoro świt.
Jak się człowiek nudzi
To ciągnie go do ludzi
Tak szczerze, w dobrej wierze
Bo człowiek – stadne zwierzę
Jedni przechodzą do historii,
A drudzy na emeryturę.
Jest hasło, co optymizm sieje:
„Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej!”
Często to brzmi jak drętwa mowa.
Po co wyszczerzać się na próżno?
Hasło inaczej czas zredagować:
„Uśmiechnij się! Jutro będzie za późno”.
K
Każdy z nas miewał poranne mdłości,
Nie mamy po co się łudzić
Nieważne z kim się kładziesz w pościel
Ważne jest z kim się budzisz (...)
Kiedy się szumem, tłumem, gwarem
Ludzkie skupiska ustokrotnią
Najdroższym na świecie towarem
Będzie samotność
Tęsknotą ciszy uciekamy
W bezludność wyspy, słońce południa
Lecz kiedy na niej zamieszkamy
Wyspa przestaje być bezludna
Przybędzie z nami trud i strach
Niewola dnia, historii schemat
Jak pięknie wiatr układa piach
Tam gdzie nas nie ma
Kochać znaczy żyć.
L
Lepszy wyż niż.
M
Małe jasne – to jest piwo
Duże jasne – to jest słońce
Mała czarna – to jest kawa
Duża czarna – to jest noc
Noc odchodzi, słońce wschodzi
Chyba nam go nie ubyło
Mała miłość – to nic nie jest
Duża miłość – to jest miłość
Miłość to oddech (...).
Moja wolności – żegnaj!
Moja miłości – witaj!
N
Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt,
Bo tego nie wiesz nawet sama ty...
Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać!
Największym artystą
Codziennym artystą
Złośliwym artystą
Jest przypadek
Nie trzeba nam słów
Słowa ranią
Znów anioł
Ciszy jest
Jest przy nas
Nie umiem być sam
Nikt mnie nie oswoił
Z widokiem
Mej własnej twarzy
Nie wołam – Muzo! Daj mi skrzydła!
Zwyczajnie proszę – podaj szczudła!
Nie, nie możesz teraz odejść,
Popatrz, listki takie młode,
Nim jesieni rdza i śmierć.
Bądź – proszę cię, na rozstań moście,
Nie zabijaj tej miłości,
Daj spokojnie umrzeć jej.
O
Obsesyjna jedna nuta, motyw ten uwięził ją.
Wokół nuty tej osnuta twoja jasność, półcień, mrok.
P
Pamięć pamięta o pamięci
I pewnie nigdy nie przestanie
Pamiętajcie o ogrodach!
Parasol nie chroni od łez.
Podróżą każda miłość jest.
Polityk zmierza do celu,
Poeta podąża przed siebie.
S
Serca gwiazd – twardy lód.
Pod żarem schowany szklany chłód.
Serca gwiazd – twardy lód,
Pod złotym morzem ognia,
Lęk się czai, tak jak zbrodnia
Serca gwiazd – diament, szron,
Świeć gwiazdo samotna, blask swój chroń,
Chroń swój chłód – dobrze wiesz,
Że miłość znaczy śmierć.
Skoro żyć nie potrafię,
Skoro umrzeć nie umiem,
Pragnę, żeby nic się nie stało.
Ś
Śmiertelna do życia miłość (...).
Śpiewać każdy może
Trochę lepiej lub trochę gorzej
Ale nie o to chodzi
Jak co komu wychodzi
T
Tego cię uczy każdy dzień
Że raz jest światło, a raz cień (...)
To była blondynka,
ten kolor włosów tak zwą...
W
Wielkim artystą jest przypadek
Człowiek artystą jest malutkim
Wiem, że miłość jest udręką
Bo się wszystkiego od niej chce
Ja pragnę mało, malusieńko
A właściwie jeszcze mniej
Wspomnienia bywają kapryśne, niestety,
Zbyt wiele szczegółów lub tychże za mało,
Cóż z dat kronikarza, cóż z pióra poety,
Gdy nie chcą wspomnienia układać w całość.
Wszystko, co piękne, musi boleć (…)
Wypij do dna
Gorzkie wino samotnych
Wzruszenie nie pozwala mi ściskać was za gardło.
Z
Za dobrze wiemy, co nas czeka,
Kanalizacja to nie rzeka.
Zawsze warto
Schodzić czasem na manowce
Zawsze warto
Nigdy nie być zawodowcem. (…)
Nim się zmieni na atrapę
Głowę, serce.
Może jeszcze na czymkolwiek ci zależeć.
Zawsze warto
Rzec durniowi, że jest durniem.
Nawet gdy
Asekuruje się odgórnie.
Zawsze warto
Czasem wiedzieć, co się myśli,
I powiedzieć
To, nim wszyscy z sali wyszli.
Zawsze warto
Całość znać, nie tylko cytat.
(…) zawsze warto,
Żeby kiedyś nie mieć kaca,
Zrobić coś,
Co się być może
Nie opłaca.
Zostawcie ziemi ciężar stóp,
A niebu jego niebieskość.
Ż
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
(...) życia jak tapczan nie ustawisz (...).
Życie to jest butelka tylko niemożliwie wielka.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
Czy świat bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy, wkurwieni?
Ech, wy ludzie, co żyć potraficie
Gówno wiecie, co to jest życie
Ale za to się znacie na sztuce
O Jonaszu Kofcie
Jonasz nie zdążył zobaczyć, jak jego wiersze interpretuję na scenie, ale zdążył wysłuchać moich nagrań. Z tekstami, które przed laty dostałam, do dziś trudno mi się rozstać. Są uniwersalne, ponadczasowe, dotyczą każdego człowieka. Noszą w sobie jakąś ludzką cielesność.
Źródło: http://pl.wikiquote.org/wiki/Jonasz_Kofta