reklama, polskie cmentarze
Kwiaty, prezenty, �yczenia, upominki

cmentarz

cmentarze

dokumenty

testament

ewidencja

kondolencje

kremacja

kwiaty

lapidarium

mogiła

nekrolog

nekropolia

opieka

nad

grobami

pochówek

polskie

porady

SAGRO

spis

zmarłych

sprzątanie

grobów

system

zarządzania

cmentarzami

szpital

usługi

pogrzebowe

wirtualna

świeczka

wirtualny

znicz

wybitni

Polacy

wyszukiwarka

grobów

zakład

pogrzebowy

zapal

zarządca

cmentarza

zasiłek

zgon

znani

Polacy


Strona główna  »  Czy wiesz że...  »  Z prochu powstałeś, w diament się obrócisz!


Z prochu powstałeś, w diament się obrócisz!

Rusty VandenBiesen nie chciał zostać pochowany na cmentarzu ani spocząć w urnie, którą rodzina trzymałaby nad kominkiem. Wpadł na pomysł przekształcania ludzkich prochów w syntetyczne diamenty.

Wraz z trzema wspólnikami założył firmę LifeGem Memorials z siedzibą w Chicago. Kiedy zaczynał badania, nie wiedział nic ani o biochemii, ani o produkcji diamentów. Po trzech latach prób ze spalaniem szczątków zwierzęcych, głównie świń, w laboratorium pod Monachium w Niemczech z węgla uzyskanego z kremacji ludzkich zwłok udało się wyprodukować sztuczny diament.

W naturalnych warunkach krystalizacja węgla w diament trwa kilka milionów lat i wymaga wysokiej temperatury i ciśnienia. W warunkach laboratoryjnych produkcję syntetycznych diamentów rozpoczęła w 1950 r. firma General Electric. Najpierw służyły one do produkcji wierteł i narzędzi do cięcia, dopiero później pojawiła się biżuteria. Rusty VandenBiesen wraz ze wspólnikami opracował technologię pozwalającą uzyskać z ciała ludzkiego, zawierającego 15 proc. węgla, od 50 do 100 kamieni różnej wielkości. Ich produkcja trwa około 16 tygodni.


Kremacja z certyfikatem
Produkcja nekrobiżuterii rozpoczyna się już podczas kremacji zwłok, gdy technicy kontrolują poziom tlenu, by nie dopuścić do zmiany węgla w CO2. W odpowiednim momencie spalanie zostaje przerwane i technik zbiera powstały węgiel (w postaci ciemnego proszku). Jego część zostaje przechowana i oddana rodzinie, a część - po opatrzeniu numerem identyfikacyjnym - wysyłana jest do laboratorium w Pensylwanii. Tam proszek ogrzewa się do temperatury około 3 tys. stopni Celsjusza. Dzięki temu zostaje on oczyszczony m.in. z wapna, żelaza oraz aluminium i zamieniony w grafit.

Ten z kolei wysłany jest do laboratorium w Niemczech albo do ośrodka pod Moskwą, gdzie w autoklawach przez 7-10 dni znowu poddaje się go działaniu wysokiego ciśnienia (80 tys. atmosfer) i temperatury (3 tys. stopni Celsjusza). W ten sposób w laboratoriach są odtwarzane procesy zachodzące w naturze. Następnie diamenty poddaje się obróbce i wysyła do Nowego Jorku, gdzie European Gemological Laboratory (EGL/USA) wydaje certyfikat stwierdzający, że kamień jest "wytworzonym przez człowieka diamentem", i opisuje jego jakość. Diament dostaje też certyfikat International Gemological Center LTD.


LifeGem oferuje diamenty o wielkości 0,25-1,3 karata, ale zapowiada, że wkrótce będzie w stanie wyprodukować trzykaratowy syntetyczny diament. Wielkość diamentu zależy od tego, jak długo grafit pozostaje pod ciśnieniem: im dłużej, tym większy. Kamień wyjmowany spod prasy jest surowym kryształem, który zostaje poddany obróbce zgodnie z życzeniami klienta (można zażyczyć sobie wygrawerowanie inskrypcji). Cena zależy od rozmiarów: kamień o wielkości 0,25-0,29 karata kosztuje 2 299 USD, a jednokaratowy - 15 tys. USD. To znacznie więcej, niż płaci się za naturalne diamenty (kamień o wielkości 0,25 karata kosztuje 700 USD). Diamenty wytwarzane są w różnych kolorach - pierwsze miały naturalny kolor niebieski (ze względu na śladową obecność boru w ciele), potem zaczęto oferować czerwone, żółte i zielone.

Mark Gershburg, dyrektor EGL, twierdzi, że łatwo odróżnić diament naturalny od syntetycznego, ale nie jest możliwe odróżnienie kamienia wyprodukowanego z prochów i zwykłego syntetyku. Minimalne zamówienie to dwa diamenty, ale - jak mówi jeden z właścicieli firmy LifeGem - wszystkie zamówienia przyjęte do tej pory były większe.


Zamówienia na dwa lata
W związku ze wzrostem kosztów usług pogrzebowych w USA (koszt pogrzebu to około 6 tys. dolarów), coraz więcej osób decyduje się na kremację, która jest dużo tańsza (około tysiąca dolarów). W całym kraju kremacji poddawanych jest 26 proc. zwłok. Przewiduje się, że w 2010 r. ten odsetek wzrośnie do 40 proc. Diamenty ze zwłok zmarłych krewnych oferuje ponad 200 zakładów pogrzebowych w USA. LifeGem Memorials ma już zamówienia na następne dwa lata i świadczy usługi także w Kanadzie, Holandii i Japonii.


Źródło: http://www.wprost.pl/ar/57940/Bizuteria-ze-zwlok/?O=57940&pg=1

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.cremationsolutions.com