Strona główna » Dział wybitnych » Marianowicz Antoni
Urodzony(-a): 04 Styczeń 1924 ( w Warszawie)
Zmarł(-a): 03 Czerwiec 2003 ( w Warszawie)
Pochowany (-a): na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie (W/5/5).
Właściwie Kazimierz Jerzy Berman – polski poeta, prozaik, dramaturg, tłumacz i satyryk.
Urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej wyznania ewangelicko-reformowanego. Był synem przedsiębiorcy Gustawa Bermana (1885–1941) i Natalii Pauliny z domu Brin. Ukończył Gimnazjum im. M. Reja w Warszawie, egzamin maturalny zdając w 1942 na tajnych kompletach w warszawskim getcie. Tam też zaczął studiować prawo na kursach adwokata Mieczysława Ettingera. W lipcu 1942 wydostał się wraz z matką z getta (ojciec zmarł w 1941), używając fałszywych dokumentów na nazwisko Mieczysław Chmielewski, a później Antoni Marianowicz, które oficjalnie przybrał po zakończeniu wojny.
Po wojnie (od lutego 1945) zamieszkał w Łodzi, pracując w agencji prasowej Polpress. W tym czasie rozpoczął trwającą wiele lat współpracę z satyrycznym tygodnikiem Szpilki.
W 1946 wyjechał do Brukseli jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej, a później jako attaché Poselstwa RP w Brukseli. W 1947 wstąpił do PPR, a później PZPR, pozostając jej członkiem do 1980. Do Warszawy wrócił w 1948, pracując jako redaktor Przeglądu Międzynarodowego oraz Szpilek.
Od 1955 utrzymywał się z pisarstwa. Przekładał utwory literackie anglosaskie i niemieckojęzyczne, zajmował się adaptacjami sztuk teatralnych i musicali dla teatrów komediowych i muzycznych (m.in. warszawskiej Syreny), przez wiele lat współpracując z Januszem Minkiewiczem. Pisał teksty satyryczne dla radiowych, telewizyjnych i estradowych kabaretów, m.in. teatrzyku Jeremiego Przybory Eterek, kabaretu Stańczyk, programu telewizyjnego Wielokropek i Delikatesy. Był autorem telewizyjnych przedstawień i szopek noworocznych.
Został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Należał do wielu stowarzyszeń twórczych, m.in. Związku Literatów Polskich, PEN Clubu, Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, w latach 1974–1978 będąc jego wiceprzewodniczącym, od 1984 do 1992 członkiem zarządu, a od 1996 aż do śmierci w 2003 prezesem.
Jest pochowany na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie (W/5/5).
Marianowicz tworzył głównie formy satyryczne: wiersze, utwory estradowe, opowiadania; wydał kilkanaście zbiorów ze swoją twórczością. Napisał, przetłumaczył lub zaadaptował na scenę 45 utworów, wśród których można znaleźć można takie tytuły jak: Arszenik i stare koronki, Madame Sans-Gene, My Fair Lady, Hello Dolly!, Zorba. Przełożył na język polski humoreski i opowiadania Marka Twaina, pure nonsense'owe wiersze Edwarda Leara i Lewisa Carrolla, a także Alicję w Krainie Czarów – w jego twórczości, zarówno translatorskiej, jak i własnej, sporą część stanowiły utwory dla dzieci. Antoni Marianowicz jest także autorem wspomnień: Pchli targ (WRiTV, Warszawa 1991), Życie surowo wzbronione (Czytelnik, Warszawa 1995), Polska, Żydzi i cykliści. Dziennik roku przestępnego 1996, (Iskry, Warszawa 1999), Wyciąg na szklaną górę. Dziennik roku przestępnego 2000 (Sens, Poznań 2002).
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Marianowicz
Zdj. http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1112001
Choć w spiżarni u nich pusto,
w głowach za to – groch z kapustą.
„Czarny efebie, przyjdź na nocleg do mnie!”
„Mnie nie stać, biała lady” – odparł murzyn skromnie.
Czasem prawdziwe słowne cacka
w rozmowach słyszeć ci wypadnie:
„Wiesz, mój mąż wrócił dziś znienacka...”
„A czy w Nienacku ładnie?”
Czy życie jest po śmierci?
– Pytasz w zamyśleniu.
A czy życie naprawdę
Jest po urodzeniu?
(...) gdy wolno, to czy warto?
Głupiec
rozszczepia na czworo
włosek
na którym wisi
Każda muszla szum jakiś w swoim wnętrzu chowa,
ale najgłośniej szumi muszla klozetowa.
Nie ma w sztuce konfliktu? Ależ jest, z pewnością,
Między autorem a publicznością.
Pewien znany recenzent upiera się przy tym,
że słowo „krytyka” pochodzić musi od „być krytym”.
Raz rzekła skrzypkowi spod Rio
panienka, co zwała się Clio:
„Od swego amanta
nie pragnę andanta,
lecz tylko allegro con brio!
Ryś w ogródku znalazł walec
I przejechał Zdzisia malec,
Lecz gdy czekał na oklaski,
Tatuś rzekł: «To żart zbyt p ł a s k i!»
Rzekł pewien skryba: «Moim zdaniem
poezja nie tyranem jest,
ale t y r a n i e m!
stoi
w kolejce
do umierania
myśli
nielicho się posunąłem
Wśród wrzasku w cenie
rośnie milczenie.
Z księżyca spada się rozmaicie.
Czasami trwa to przez całe życie.
Za sukces trzeba płacić...
Ja się nie uchylę,
Tylko proszę powiedzieć
Komu oraz ile?
Zbysio łomem zdzielił Fredzia.
Gdzie są zwłoki, nikt nie wiedział,
Bo Zbyś, gdy coś robić pocznie,
Kończy całą rzecz
BEZZWŁOCZNIE.
Znak rozpoznawczy bohatera:
Woła: «Niech żyje!» – i umiera.
Uwaga: Poniżej znajdują się słowa, które powszechnie uznawane są za wulgarne.
Cóż dupie
po kręgosłupie?
Źródło: http://pl.wikiquote.org/wiki/Antoni_Marianowicz